PROBIOTYKI W NIETOLERANCJI HISTAMINY

Histamina jest biogenną aminą, która spełnia szereg funkcji w organizmie – jest zaangażowana w układ odpornościowy, leczenie ran, motorykę jelit, trawienie na etapie żołądka, stan czuwania i wiele innych parametrów, jednakże zaburzenia– najczęściej związane z jej nadwyżką – nierzadko ciągnące się latami, potrafią przyprawić o ból głowy i to dosłownie.

Zaburzenia histaminy mają szereg podłoży i szukanie tej konkretnej, a raczej konkretnych – bo zazwyczaj jest to złożony schemat – wymaga długiej obserwacji, a czasami i poparcia diagnostyką laboratoryjną. Jednym z tych podłoży jest bariera jelitowa, na którą ogromny wpływ mają bakterie probiotyczne i właśnie tym tematem zajmę się poniżej.

Nasze jelito na kilka sposobów stanowi barierę dla histaminy – po pierwsze bakterie żyjące w układzie pokarmowym mogą zarówno produkować, jak i degradować histaminę (raczej preferujemy to drugie, choć nie zawsze, bo w zasadzie nic w tematyce zdrowia nie jest czarno-białe), po drugie – ciągłość nabłonka jelitowego (hello SIBO-wcy) ma ogromny wpływ ile histaminy będzie próbowało się dostać z pożywienia do naszej krwi, a po trzecie – sprawna tkanka jelitowa zawiera enzym DAO, który stanowi jeden z filarów obrony przed jej nadwyżką. Jeśli histamina przedostanie się do krwi, mamy jeszcze mastocyty gromadzące nadmiar histaminy czy HNMT (i w dalszym procesach kolejne enzymy), które rozkłada histaminę, która przenikła do komórek (HNMT jest bardzo aktywne w naszym mózgu, dla którego skutki histaminy są ogromne i jej poziom musi być ściśle kontrolowany, choć i z tym bywa różnie i wtedy kończy się bólami głowy, nagłą irytacją czy mdłościami).

Jak wspomniałem, w zasadzie to w jelitach najczęściej zaczynają się problemy z nadwyżką histaminy w organizmie, która dostaje się z pożywienia. Jednym z podstawowych ruchów w celu poprawy tolerancji histaminy jest działanie preparatami probiotycznymi, jednakże dobór szczepów jest szalenie istotnym elementem, bo te zarówno mogą poprawić naszą tolerancję histaminy jak i ją… pogorszyć. Być może miałeś/aś już taki przypadek, że Ty lub ktoś z Twojego otoczenia zaczął stosować rekomendowany probiotyk i pomimo pozytywnych recenzji innych osób, ta osoba zaczęła się czuć gorzej po tym preparacie – np. pojawiły się bóle głowy, rozkojarzenie, pogorszył się sen, czy pojawiły się biegunki. Duże szanse, że taki preparat stymulował nadmiernie dla takiej osoby produkcję histaminy właśnie poprzez zawartość konkretnych szczepów w swoim składzie. A jak często zdarza się, że stosujemy większą dawkę, niż zaleca producent? No właśnie – często, a w tym przypadku, może być to prawdziwy punkt zapalny. To też powód dlaczego preparat probiotyczny po pewnym czasie stosowania – w którym sprawdzał się znakomicie i np. poprawiła się częstotliwość wypróżnień – po czasie zaczął szkodzić.

Co warto wiedzieć na temat probiotyków i histaminy:

– niektóre szczepy bakterii produkują histaminę, nasilając tym samym objawy jej nadmiaru, inne z kolei mają zdolność do jej rozkładu. Oczywiście, są też szczepy, które nie mają bezpośredniego przełożenia na poziom histaminy ze względu na ich charakterystykę genetyczną i są tym bezpieczne dla osób z nietolerancją histaminy.

– zdolność rozkładania, bądź produkcji histaminy, jest cechą specyficzną szczepu i nie będzie to dotyczyć wszystkich szczepów w obrębie jednego gatunku

– szczepy bakterii lactobacillus używane do produkcji fermentowanych wyrobów, takich jak sery, będą produkowały histaminę (i inne biogenne aminy), co ma przełożenie również na specyficzny aromat tych produktów. Nie wszystkie szczepy przemysłowe będą niekorzystne pod kątem histaminy, np. Lactococcus Lactis.

– warto zwracać uwagę na to, jakie dokładnie szczepy zawartą są w danym preparacie, bo tak np. szczep Lactobacillus paracasei CASEI 431 – choć często mylnie podpinany pod gatunek Lactobacillus Casei – nie wykazuje tendencji do produkcji histaminy.

Szczepy, których powinny unikać osoby z zaburzeniami tolerancji histaminy:
– Lactobacillus Casei
– Lactobacillus Fermentum
– Lactobacillus Bulgaricus (delbrueckii TISTR 895)
– Lactobacillus helveticus
– Streptococcus thermophilus
– Bifidobacterium Licheniformis

Szczepy korzystne przy nietolerancji histaminy (rozkładające biogenne aminy):
– Lactobacillus rhamnosus (zwłaszcza GG – stabilizuje mastocyty, wpływa korzystnie na alergizację obniżając odpowiedź specyficznych receptorów)
– Lactobacillus plantarum (K-1, LP299V w badaniach)
– Bifidobacterium infantis
– Bifidobacterium breve (w badaniu BR03 wykazywał wyraźny wpływ na rozkład histaminy)
– Bifidobacterium longum (dodatkowo hamuje poposiłkową hipermotorykę jelit)
– oraz wg niektórych źródeł Lactobacillus reuteri (OSTROŻNIE: bardzo zależne od specyficznego szczepu i własnej tendencji; np. ATCC PTA 6475 zwiększał konwersję histydyny do histaminy, ale jednocześnie hamował stany zapalne)

Niektóre szczepy, choć nie posiadające konkretnego przełożenia na rozkład (czy produkcję) histaminy, również mogą być pomocne z racji ich wyraźnego wpływu na stan nabłonka jelit, co wpłynie na przepuszczalność histaminy oraz poziom DAO. Do takich szczepów należy zaliczyć:
– Lactobacillus acidophilus (ale poniżej 1 mld CFU)
– Lactobacillus salivarius (obniża aktywność mastocytów regulując Th1/Th2)
– Lactobacillus gasseri (SBT2055 hamował stany zapalne)
– Bifidobacterium lactis
– Bifidobacterium bifidum (histamino-obojętny, ale redukuje objawy alergii i stan zapalny)

Oczywiście, tematyka mikrobioty i tolerancji histaminy, to tylko wierzchołek góry lodowej i jeśli pokrycie tego aspektu nie wystarcza, należy szukać dalej np. w hormonach (nadmiar estrogenów i usuwania go przez organizm), infekcjach (Blastocystis hominis produkuje duże ilości histaminy), niedoborach pokarmowych (np. miedzi, zwłaszcza przy długotrwałej suplementacji cynkiem), czy nawet stresie, który sam w sobie jest triggerem do uwalniania dużej ilości histaminy. Tych czynników jest zdecydowanie więcej, ale warto się nie poddawać, bo objawy nietolerancji histaminy potrafią mocno uprzykrzyć życie (sen, samopoczucie, irytacja), a leczenie inhibitorami receptora histaminy  nie jest całkowicie pozbawione ryzyka (choć mamy coraz to nowsze generacje leków) i tylko zamiata problem pod dywan, jako że i tak spora ilość histaminy dalej krąży po organizmie, jedynie nie może związać się z konkretnym receptorem. Natomiast odnalezienie tego ogniwa, które powodowało zaburzenia tolerancji histaminy  i naprawienie go – potrafi dosłownie odmienić życie na lepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *