Owsianka na śniadanie – sposób na pozbawienie się energii… i nabawienia cukrzycy

Ilu z Was wciąż zajada się owsianką na śniadanie, myśląc, że to to takie zdrowe? Robią tak przecież „gwiazdy” sportu, mody więc idąc śladem tych estetycznie wyglądających osób, wkładasz do ust kolejną łyżkę ulubionych płatków z owocami mając przekonanie, że w ten sposób choć odrobinę zbliżysz się sylwetką do tych osób.

Jak wyglądają te osoby, na których się często wzorujemy, to wynik dużej liczby składowych, natomiast jak funkcjonuje organizm od wewnątrz nie musi się pokrywać z estetyką zewnętrzną.

Zatem zjadasz swoją porcję płatków i mimo, że to takie „fit”, to jednak później nie odczuwasz tego ogromnego poziomu energii, witalności. W pracy łapie Cię senność, a po 2-óch godzinach od śniadania, pojawia się problem z koncentracją. Trening po takim śniadaniu też jest dość średnio efektywny. Tłumaczysz sobie „eee, pewnie znów za mało snu i stąd takie problemy”. Masz rację, sen to podstawa, jednak co kiedy takie objawy powtarzają się częściej niż powinny?

Coś tu jest nie tak, coś poszło źle…


Posiłki obfite w węglowodany, jak właśnie płatki wszelkiej maści, owoce, pieczywo, makarony, ryże, kasze, czy dosładzane produkty, jak np. jogurty smakowe – to produkty, których spożycie zawsze powoduje wyrzut hormonu, jakim jest insulina. Hormon ten ma za zadanie obniżenie we krwi poziomu cukru, który dostał się tam z posiłku i jest zwyczajnie dla organizmu toksyczny. Zatem insulina upycha ten nadmiar cukru do mięśni szkieletowych, wątroby oraz tkanki tłuszczowej.

Poznajcie zatem swojego sprzymierzeńca w godzinach porannych. Kortyzol. Jest to hormon kataboliczny powodujący podniesienie poziomu energii (powodujący rozpad związków, ale NIE ZAWSZE tkanki mięśniowej). Gdy jest produkowany w umiarze wszystko pozostaje w porządku. Dzięki temu hormonowi budzimy się. Cukier zostaje we krwi podniesiony i trzymany na stabilnym poziomie. Wysoki poziom kortyzolu z rana to energia, stabilna, dzięki której czujemy się pełni życia, a i jednocześnie skoncentrowani.

Natomiast co się dzieje, gdy spożywasz płatki owsiane, lub inne produkty obfite w węglowodany na śniadanie? Jako, że insulina jest antagonistą (hormonem o odwrotnym działaniu) kortyzolu, to kortyzol zostaje zbity, a Ty pozbawiony energii.

„Jak to?! Przecież energię mam w płatkach, oszuście!”.

Spieszę Cię rozczarować. Otóż energia, owszem, jest w płatkach, ale za jej zużycie odpowiadają hormony, enzymy. Jedzenie to tylko surowiec, ale co się dalej z nim dzieje zależy wyłącznie od naszej gospodarki enzymatycznej, czułości receptorów. Węglowodany spożywcze, to źródło cukrów, bo niezależnie jak są złożone, to produktem końcowym ich trawienia jest glukoza – cukier prosty.

Jak to wygląda w praktyce?

Wstajesz i następuje wyrzut kortyzolu. Zostają uruchomione rezerwy energetyczne organizmu i to na nich pracujesz, jednocześnie stabilnie kontrolując poziom energii. Gdy kortyzol wyrzuca do krwi zbyt dużo cukrów, wtedy wytwarzana jest insulina i lekko zbija ten cukier, wprowadzając go z powrotem do tkanek. Bez węglowodanów z zewnątrz nie nasilasz zbijania tego cukru jeszcze mocniej. Insulina w tych warunkach produkowana jest w ograniczonych ilościach, zatem zaraz do „gry” znów wkracza kortyzol i uwalnia kolejne pokłady energii. W ten sposób, dzięki mikromanipulacjom, organizm ma optymalny dla niego do pracy, stabilny poziom cukru we krwi.

A teraz co się dzieje, gdy spożywasz posiłek węglowodanowy na śniadanie?

Następuje wzmożony wyrzut insuliny do krwi poprzez nagłą, dodatkową podaż cukrów. Przed chwilą Twój kortyzol podniósł Ci cukier we krwi z Twoich własnych rezerw, a Ty dobijasz kolejną porcję. Następuje wzmożony wyrzut insuliny, silniejszy niż od samego wysokiego kortyzolu. Wyrzut jest więc dużo mocniejszy, niż w ciągu dnia, kiedy kortyzol jest już nieco niższy, nie stymulując dodatkowo trzustki do pracy celem wytwarzania insuliny.

Ok, niby da się żyć… jednak jest jeden problem!

Otóż wysoki poziom kortyzolu chwilowo znieczula komórki na magazynowanie cukrów, co jest tzw. zjawiskiem insulinooporności tkanek. I co dalej? Insulina próbuje wtłoczyć cukier do mięśni szkieletowych. Dalej w wątrobę – ale tu też komórki nie bardzo chcą przyjmować glukozę po wcześniejszym działaniu kortyzolu. Zostaje ostatnie miejsce – tkanka tłuszczowa. ALE… tu też komórki nie są zbyt czułe na działanie insuliny! Wiecie więc co wtedy robi organizm? Na siłę upycha glukozę produkując jeszcze więcej insuliny i męcząc tym samym trzustkę, a Ty masz po tym „zjazd” energetyczny. Tym samym rośnie nam oponka, a „gwiazdy dietetyki” obiecywały przecież, że owsianka na śniadanie jest taka fit, taka zdrowa…

Ok, ale od oponki nikt nie umarł przecież… prawda? Nie!

Poziom tkanki tłuszczowej nie może rosnąć bez końca. Komórki z czasem stają się nieczułe na insulinę. Zatem otrzymujemy podwyższony poziom toksycznego dla nas cukru we krwi. Tak, to się nazywa cukrzyca typu II-go i pomyśleć, że to od regularnego spożywania węglowodanów na śniadanie przez lata.

Oczywiście, trzustka wtedy nasila produkcję insuliny, żeby ten cukier obniżyć… ale w końcu i ona ma swój kres możliwości i ostatecznie dochodzi do zniszczenia komórek beta trzustki odpowiedzialnych za wytwarzanie insuliny. Ten stan nazywa się cukrzycą typu I. Wtedy trzustka produkuje już tak znikome ilości insuliny, że albo masz stale podniesiony poziom cukru we krwi, albo zbijasz go insuliną przyjmowaną z zewnątrz. A gdy nie przyjmujesz insuliny z zewnątrz, a mimo wszystko upychasz w siebie węglowodany, wtedy toksyczny cukier we krwi powoduje glikację białek (AGE) i ich dosłowne uśmiercenie powodując zjawisko „stopy cukrzycowej”.

Jeśli nie możesz się obyć bez swoich ulubionych płatków na śniadanie i uwielbiasz te „zjazdy” energetyczne oraz problemy z koncentracją, to chociaż znaj długofalowe konsekwencje zdrowotne takich form śniadań i jeśli masz szkodzić sobie, to chociaż nie namawiaj do tego bliskich, nie wciskaj dziecku!

A dla tych, co chcą jednak zadbać o siebie i czuć się pełni energii, żyć w zdrowiu – sugeruję jedzenie tłustych śniadań ze znikomą ilością węglowodanów (stanowią pożywkę dla flory jelitowej), jak np. pieczona karkówka z olejem kokosowym, tranem i ogórkami kiszonymi, albo klasyczna jajecznica z pomidorami (o ile ktoś toleruje jaja!). Możliwości kompozycji jest ogrom!

Ogólnie rzecz biorąc, kortyzol po przebudzeniu opada po około 3 godzinach, więc jeśli Twoja dieta jest z jakichś powodów obfita w węglowodany (zawodnik NFL?), to pierwszy posiłek z węglowodanami powinien być spożyty nie krócej, niż właśnie 3 godziny od przebudzenia.

owsianka na śniadanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *